Życie rodzinne


Z domu rodzinnego Władysław Grabski wyniósł umiłowanie ziemi i tradycji narodowej, a przede wszystkim demokratyczny stosunek do włościan robotników rolnych. Ojciec Feliks stworzył podstawę takiego traktowania wszystkich sąsiadów Borowa.

Nad wychowaniem dzieci: Władysława, Stanisława, Zofii i Haliny, czuwała matka Stanisława i Mittelstaedtów, pochodząca z zamożnej rodzinny ziemiańskiej. Była ona o 17 lat młodsza od męża. Ona uczyła dzieci szacunku dla tradycji powstania wielkopolskiego i powstania styczniowego.

Żoną Władysława Grabskiego była Katarzyna, urodzona 25 listopada 1879 roku, młodsza od niego o pięć lat młodsza była ona przybraną córką Stanisława Lewandowskiego i Antoniny z Konowalskich. Od czwartego roku życia była wychowanką hrabiny Trąbickiej, z nią wiele podróżowała po świecie. Już w wieku 8 lat była w Rzymie. Po zamążpójściu Trąbickiej za hrabiego Fortunata Starzeńskiego z Nędzeżewa w Łęczyckiem Katarzyna podjęła pracę jako lektorka w pobliskim Borowie. Pracowała u Stanisławy Grabskiej, gdzie poznała jej syna Władysława. Znajomość ta wkróte przekształciła się w wielką miłość, początkowo ukrywaną przed rodzicami Władysława.


Namówiona przez Władysława Katarzyna ukończyła kursy Baranieckiego w Krakowie. Po powrocie do Borowa rozkwitł ich płomienny romans, którego owocem byli synowie Wacław i Władysław Jan.

W tradycyjnym ziemiańskim środowisku ziemi łowickiej wybuchł skandal. Małżeństwo zostało zalegalizowane dopiero wtedy, gdy starszy syn miał 2 lata, a młodszy rok, czyli w roku 1902.

Protestując przeciwko decyzji syna Władysława, matka opuściła Borów wiosną 1903 roku i przeniosła się do najmłodszej córki Halny Brzezińskiej do Krakowa, a później do młodszego domu, zbudowanego w stylu dworkowym w Czarnym Prądniku na przedmieściach Krakowa. Do zgody rodzinnej doszło dopiero przed wybuchem pierwszej wojny światowej, kiedy Stanisława Grabska zaprosiła do Krakowa Władysława i Katarzynę z dziećmi.


Katarzyna Grabska była kobietą praktyczną. Mąż zajęty sprawami społecznymi musiał kontynuować dzieło ojca w Borowie, utrzymywać drugi dom w Warszawie i zdobyć środki na spłatę rodzeństwa. Starała się więc, z myślą o dzieciach, sama przygotować im szkolny i internatowy ekwipunek. Była świetną krawcową, kroiła, szyła, haftowała.

Wielka miłość do męża pozwoliła jej z godnością przyjąć uprzedzenia teściowej i bojkot środowisk ziemiańskich. Umiała dzielnie walczyć z kłopotami związanymi z uwięzieniem męża przez policję carską i niemiecką i wojenną poniewierką w Rosji. Przeżyła dramat związany ze śmiercią najstarszego syna, którego w 1917 roku zmogła gruźlica. Władysław wraz z żoną starali się zabezpieczyć choremu synowi pomoc znakomitych lekarzy warszawskich, leczyli go w kilku sanatoriach rosyjskich i fińskim Sromu, gdzie zmarł w 1917 roku. Władysław dla swych synów: Wacława, Władysława, Zdzisława i Andrzeja był kochającym, ale jednocześnie bardzo wymagającym ojcem.

Grabski utrzymywał serdeczne stosunki z bratem Stanisławem i siostrami Zofią i Haliną. Starał się w miarę możliwości odwiedzać rodzeństwo we Lwowie, Krakowie, Cieszynie i Katowicach. Do tradycyjnych uroczystości rodziny Grabskich należały imieniny Władysława i jego żony Katarzyny.

Stan zdrowia Władysława Grabskiego w latach 20 i 30 nie był najlepszy. Cierpiał na lumbago, które często kładło go z nóg, a później na raka jamy brzusznej. Starał się wraz z rodziną wykorzystywać krótkie wakacje dla podreperowania zdrowia. Odwiedzał, oprócz Karlorych Varów, polskie uzdrowiska i miejscowości wypoczynkowe. Był urzeczony pięknem Paryża, Rzymu i starych miast włoskich. Lubił wycieczki piesze m.in. po wale wiślanym.

Żonie zapisał kolonie pod nazwą "Kasinek" w dzisiejszych Gołąbkach. Kolonia ta o powierzchni 4 ha, z drewnianym domem i 700 drzewami, została po śmierci żony sprzedana rodzinie Kamińskich.

Pod koniec lat 20-tych Grabski kupił cegielnię w Ołtarzewie koło Warszawy, którą przekształcił i przebudował, tworząc z niej zakłady ceramiczne produkujące cegłę klinkierową i przedsiębiorstwo budowy dróg pracujące według duńskiej technologi.

W zakładach tych utopił wszystkie oszczędności, które nie zostały należycie zabezpieczone w umowach gwarancyjnych z Ministerstwem Komunikacji w 1932 roku zgodnie z tradycją Polskich rodów ziemiańskich przekazał te zakłady najmłodszemu synowi Andrzejowi. Synowie Władysława Jan i Andrzej solidarnie, dla ratowania ojca gwarantowali na hipotekach swych majątków zadłużenie zakładów, które po jego śmierci zostało umorzone.